Za co kocham BLW - wrażenia po roku stosowania


Zalety BLW - moje wrażenia po roku stosowania metody Bobas Lubi Wybór

BLW stosuję od nieco ponad roku (na chwilę pisania tego wpisu), kiedy to mój maluch ukończył 5,5 miesiąca. O tej metodzie rozszerzania diety niemowląt dowiedziałam się skrótowo na szkole rodzenia. W Internecie poczytałam więcej o zaletach tej metody i postanowiłam wprowadzić BLW w życie. Również dlatego, że karmienie papkami i łyżeczką jakoś mi nie podchodziło, z różnych względów. Przez pierwszych kilkanaście tygodni BLW dość mocno spinałam się by trzymać się zasady "żadnych łyżeczek", ale potem odpuściłam dla własnej wygody i to był u mnie strzał w 10. Większość posiłków maluch zajadał sam, a kiedy danie było mocno brudzące lub po prostu nie chciało mi się sprzątać, ratowałam się łyżeczką.

Jakie są moje wrażenia po roku od początków BLW? Za co kocham BLW? :) Poniżej największe zalety tej metody żywienia według mnie.
 

Dziecko je samodzielnie, co oznacza że mam czas dla siebie

To chyba moja ulubiona zaleta BLW :) Z założenia dziecię zajada samodzielnie i nie trzeba mu pomagać, choć zawsze trzeba być obok. To daje mi czas na bardzo wiele czynności, m. in. przygotowanie sobie posiłku i zjedzenie go razem z dzieckiem, ogarnięcie kuchni, wypicie ciepłej herbaty / kawy, czasem nawet przygotowanie następnego posiłku. Początkowo tego czasu, podczas którego dziecię eksperymentowało z jedzeniem, miałam dość dużo, choć raczej towarzyszyłam dziecku niż robiłam coś innego. Dziecko dość długo "jadło" przygotowane produkty, ale na bieżąco trzeba było ogarniać sprzątanie i po prostu być blisko dziecka. Z biegiem czasu maluch był coraz bardziej samodzielny, na tyle że mogłam robić inne rzeczy podczas jego posiłku. Tę zaletę cenię sobie bardzo :) Choć bywają momenty, że nie nadążam z podawaniem jedzenia, bo dziecię tak szybko futruje, i wtedy i tak nic nie mogę innego zrobić. Ale to kolejna zaleta BLW.
 

Dziecko ma apetyt

Moje dziecię lubi jeść i próbować nowe smaki. Głodne na pewno nie chodzi ;) Ma apetyt, lubi samą czynność jedzenia (które nadal czasami jest jeszcze zabawą lub eksperymentami, zwłaszcza gdy maluch jest już najedzony). Lubi podjadać z talerzy rodziców, próbować nowości (choć nie wszystkich), interesuje się jedzeniem, a także gotowaniem (sporo rzeczy robię na oczach malucha). Może rok nie jest jakimś wyznacznikiem apetytu i stopnia niejadka w przyszłości, ale na razie chwalę sobie tę zaletę BLW, u mnie się sprawdza. Oczywiście nie ze wszystkim - czasem dziecię odmawia zjedzenia tego czy owego (nawet gdy to coś generalnie lubi). Uznaję to za normalne. Każdy z nas czasami nie ma na ochoty na dany posiłek. Wtedy nie naciskam na jedzenie, nie wmuszam, nie zachęcam na siłę. Maluch sam decyduje co i ile zje i nie ma nieprzyjemnych doświadczeń z jedzeniem.
 

Dziecko lepiej rozwija zmysły, ćwiczy motorykę, a także rozwój aparatu mowy

Myślę, że stosowanie BLW wpłynęło na powyższe aspekty u mojego dziecka. Choć nie jestem w stanie tego zmierzyć i naukowo ocenić, intuicyjnie uważam że samodzielne jedzenie wsparło rozwój motoryczny mojego dziecka, jego koordynację, sprawność rączek. Maluch moim zdaniem szybko się rozwija, jest dość mocno "do przodu", a obecnie w wieku 1,5 roku już całkiem sporo gada i powtarza wiele słów. Według logopedów konieczność przeżuwania kawałków jedzenia pozytywnie wpływa na szybszą naukę mowy i myślę, że w tym coś jest.
 

Rewizja własnej diety, wspólne jedzenie

Z założenia w BLW powinien z czasem przyjść etap jadania wspólnych posiłków. Poza tym jest to po prostu wygodne - gotowanie jednego, wspólnego dania, niż dwóch osobnych. Jeśli chcemy gotować wspólnie, a jednocześnie odżywiać dziecko zdrowo, sami musimy zdrowo jeść :) To moim zdaniem taki dodatkowy, fajny bonus do BLW, na którym zyskumy my sami - rodzice czy opiekunowie. Oprócz tego staramy się jeść posiłki razem, na tyle na ile jest to możliwe. Nie zawsze tak jest, ale to moim zdaniem jest fajne i integruje rodzinę. Poza tym maluch widzi, że rodzice jedzą to samo co on (jeśli jesteśmy już na etapie gotowania wspólnych posiłków).
 

Podsumowując:

Pod stosowaniem BLW podpisuję się obiema rękami. Plusy tej metody skutecznie przesłaniają jej minusy :) Największa wada BLW, czyli bałagan, z czasem zmniejsza swoje pole rażenia. Dziecko uczy się precyzyjniej trafiać do buzi i nie rozsiewać wszędzie swojego posiłku. Obecnie (1,5 roku) mój maluch zajada bez śliniaka i pieluszki, o których pisałam w artykule o akcesoriach do BLW. Potrafi również posługiwać się łyżeczką i widelcem i zjeść samodzielnie posiłek (oprócz zupy). Owszem, zazwyczaj dziecię trochę się ubrudzi, ale są to już raczej małe plamy, totalnie do otrzepania i przeżycia. Przy bardziej brudzących daniach po prostu zawiązuję pieluszkę pod szyją. Sprzątanie i tak trzeba zrobić, przynajmniej lekkie (okruszki, to co przypadkiem spadnie, itp.). Myślę że tego i tak nie da się uniknąć również przy karmieniu łyżeczką, więc nie biorę tego pod uwagę w "rozliczaniu" BLW :)

A u Was jak wyglądają doświadczenia z BLW po upływie czasu? Jesteście zadowoleni z tej metody? Maluchy ochoczo weszły w ten temat? :) Zapraszam do podzielenia się swoją opinią w komentarzach.
Oceń wpis
Podziel się
  Dodaj komentarz