Akcesoria do BLW, czyli jak zapanować nad bałaganem (i dzieckiem)


Akcesoria do BLW czyli jak zapanować nad bałaganem

Jak uprościć sobie BLW i szybciej ogarnąć bałagan? Wystarczy kilka przedmiotów, żeby karmienie dziecka wiązało się z mniejszym sprzątaniem i mniejszą częstotliwością prania ubranek. Te akcesoria przydają się zwłaszcza na początku rozszerzania diety.

Bałagan to chyba jeden z głównych czynników, skutecznie odstraszających od BLW. Jeśli oglądaliście kiedyś filmiki dzieci, jedzących metodą BLW - na przykład umorusanych po łokcie sosem spagetti, czy z buźkami wymazanymi "maseczką" z brokułów - zapewne zrywaliście boki ze śmiechu. Niestety, gdy dotyka nas to osobiście, nie zawsze jest nam tak wesoło. W szczególności ciężkim przypadkom pedantów, którzy - tak jak ja, jeszcze do nie dawna - nie przejdą obojętnie obok paprocha na podłodze, tylko od razu zgarną go do śmieci (a najlepiej od razu odkurzą całą kondygnację).

Zwłaszcza początki są trudne pod kątem bałaganu. Nauka samodzielnego jedzenia to przecież wspaniała zabawa, polegająca nie tylko na opanowaniu ruchów ręce-buzia, ale także między innymi na:
  • badaniu konsystencji posiłków (plask! plask!  ciekawe na ile się "rozciapcia" gdy będę uderzać rączką w jedzenie?)
  • sprawdzaniu grawitacji (bam! bam! o, jak fajnie spadło na podłogę! ciekawe czy następny kawałek spadnie tak samo?)
  • sprawdzaniu zasięgu wody z kubeczka (chlup! chlup! muszę machać nim mocniej - może wtedy bardziej będzie chlapało dookoła?)
  • testowaniu cierpliwości karmiącego :)
Przynajmniej u nas te zabawy, mimo iż Maja już dawno przetestowała chyba wszystkie możliwe zjawiska fizyczne na różnych pokarmach, nadal są na porządku dziennym. Cyklicznie dochodzą także inne ciekawe pomysły, urozmaicające posiłek. Ostatnio jest to wyciąganie jednej z nóg na stół i miętolenie brudną rączką kapcia, skarpetki, czy też ostatecznie gołej stópki, gdy już prośby i groźby nie skutkują :)

Na szczęście z pomocą przychodzą różnego rodzaju akcesoria. W sklepach możemy znaleźć też oczywiście mnóstwo kompletnie nieprzydatnych rzeczy (przynajmniej moim zdaniem), a tymczasem wystarczy naprawdę niewiele, by ułatwić sobie kwestię ogarniania "terenu rażenia" i samego dziecka.
 

Krzesełko do karmienia

Podstawowa rzecz to miejsce, w którym bezpiecznie posadzimy dziecko. W sklepach znajdziemy cały wachlarz krzesełek do karmienia w różnych przedziałach cenowych. Ja natomiast nie będę oryginalna i polecę krzesełko IKEA Antilop, chyba jedno z najpopularniejszych. Można je kupić za 49 zł, więc nie jest to majątek. Tackę krzesełka bardzo łatwo jest zdemontować (jednym ruchem) i wyczyścić sam stoliczek. Jeśli natomiast krzesełko wymaga większego szorowania - możemy je bez problemu wsadzić pod prysznic. Tackę możemy kupić osobno, więc jeśli z jakiegoś powodu będziemy chcieli ją wymienić - wystarczy nabyć nową w cenie 10 zł.
 
Krzesełko do karmienia IKEA Antilop
Krzesełko IKEA Antilop

Przy BLW moim zdaniem nie mają żadnego sensu krzesełka z wyższej półki. Przechodząc kiedyś koło sklepu dziecięcego zauważyłam na wystawie krzesełka do karmienia. Moją uwagę przykuły po pierwsze piękne, materiałowe pokrowce, po drugie - trzycyfrowe ceny oscylujące daleko poza granicami zdrowego rozsądku. Zachodziłam wówczas w głowę, po co ktoś ma wydawać kupę pieniędzy na coś tak niepraktycznego. Na samą myśl o tych pięknych materiałach, impresjonistycznie wymalowanych pomidorami, malinami czy awokado, które miałabym czyścić czy prać codziennie po kilka razy, aż mnie skręciło. Jak się okazuje nie brakuje jednak amatorów i na takie produkty - zwłaszcza jeśli chodzi o obdarowywanie młodych rodziców. Dla mnie jest to coś, co nie tylko by się nie sprawdziło przy BLW (chyba, żeby zdjąć wszystkie materiały), a także przy portfelu osób, które nie lubią przepłacać.
 

Śliniaczki

Postuluję nobla pokojowego dla wynalazcy smoczka, a nie mniejsze zasługi dla "konstruktora" śliniaczka! :) Choć może nie jest to nie wiadomo jaki wynalazek, bo jeśli nie mamy śliniaczka to wystarczy posłużyć się choćby pieluchą tetrową zawiązaną pod szyją. W każdym razie jest to must have, obojętne czy dziecko karmi się samo, czy karmimy je łyżeczką. Chyba, że chcesz po każdym posiłku przebierać dziecko i doczyszczać plamy z ubrań.
U nas śliniaczki sprawdzały się od samego początku - Maja piła mleko z butelki i materiałowe śliniaczki pomagały opanować "dziurawą brodę", wycieki mleka z pysia i ewentualne zwroty przy odbijaniu. Gdy zaczęliśmy wprowadzać pokarmy stałe, przesiedliśmy się na śliniaki z ceratką z jednej strony - i takie też polecam przy BLW.
 
Śliniaczki z ceratką

Oprócz tradycyjnych śliniaków, takich jak zaprezentowanych powyżej, mamy jeszcze do wyboru:
  • Śliniaki z kieszonką - czyli śliniaczek wyposażony w wyłapywacz okruchów i resztek, które wylatują z buzi lub nie zdążą do niej dotrzeć. Osobiście nie sprawdziłam ich skuteczności, ponieważ zanim je odkryłam, wymyśliłam swój własny patent na kieszonkę (powiedzmy) z pieluchy, o czym później.
  • Śliniaki z rękawami - dla wyjątkowych brudasków lub dla tych którzy nie chcą mieć do czynienia z ani jedną plamką powyżej pasa małego zajadacza. Również nie testowałam tego typu śliniaków. Kwestię brudzących się rękawów rozwiązuję pozostawiając dziecko jedynie w krótkim rękawku na czas karmienia.
     


Pieluchy tetrowe

Pieluchy. Uniwersalny produkt wielozadaniowy. Niemalże jak "chciak" z bajki Dr Seussa o strażniku lasu, Loraxie. Pieluch tetrowych przy małym dziecku nigdy za mało, a i do karmienia nadają się jak znalazł. Zabezpieczyliśmy już górę dziecka śliniakiem, ale co z dołem? W końcu spodenki i skarpetki też nie są plamoodporne. Ja wymyśliłam prawie-kieszonkę. No dobra, kieszonka to za dużo powiedziane, prawie-kieszonka też. W każdym razie co robimy z pieluchą? Gdy już założyliśmy dziecku śliniaczek - bierzemy pieluchę i chwytamy za rogi najdłuższego boku. Następnie przewiązujemy dziecko w pasie lub nieco wyżej, a rogi pieluchy lekko zawiązujemy z tyłu, na plecach. Materiał pieluszki opuszczamy na nogi, możemy je nieco "opatulić" po bokach pieluchą, żeby się nie podwinęła. W ten sposób jedzenie spada nie bezpośrednio na ubranka, tylko zatrzymuje się na pieluszce. Po skończonym posiłku odwiązujemy pieluchę, okruszki zawijamy do środka i wyrzucamy do kosza. Do pieluszki zawsze się coś poprzykleja, więc jeśli pierzemy pieluchy razem z ubraniami - trzeba pozbyć się przyklejonych okruchów, a miejsca wyjątkowo utytłane np. jakimś sosem - namoczyć wodą i lekko zaprać.
 
Pieluszki tetrowe

A tak wygląda mój szkrab, gotowy do jedzenia:
Dziecko w śliniaku, obwiązane pieluszką

To moje trzy "fundamenty" karmienia metodą BLW :)
 

Co jeszcze ratuje sytuację?

  • Odkurzacz
    Spada z nieba, gdy dziecku serwujemy coś, co mocno się kruszy lub gdy dziecko po prostu mocno bałagani. Niestety nie zawsze się sprawdza od razu - podajemy przecież nie tylko posiłki suche, ale także mokre - jak ugotowany ryż, warzywa, itp. O ile z suchymi resztkami nie ma problemu, o tyle mokrego jedzenia nie polecam wciągać od razu do odkurzacza. Zanim resztki trafią do torby, mogą się poprzyklejać do rury odkurzacza gdzieś po drodze i za jakiś czas może ona po prostu zacząć śmierdzieć, z powodu zalegających resztek. Ja radzę sobie z mokrymi "odrzutami" w taki sposób, że zbieram je z podłogi ręcznikiem kuchennym lub papierem toaletowym. Dopiero po takim wstępnym oczyszczeniu, gdy na podłodze nie ma już rozlanej wody czy też lepkich resztek, do gry wkracza odkurzacz. Potem przecieram podłogę mokrą szmatką, jeśli sytuacja tego (mocno) wymaga.
  • Pies
    Troszkę żartobliwie, ale w sumie całkiem serio. Co prawda sama nie mam psa, ale wydaje mi się, że przy BLW i lecących na podłogę resztkach, pies może sprawdzić się idealnie :)
  • Ceratka pod krzesełko
    Pod krzesełkiem możemy rozłożyć ceratkę. W ten sposób wszystko leci na kawałek materiału, który wystarczy potem wytrzepać i opłukać. Ceratka przydaje się zwłaszcza na początku, gdy jedzenie leci na podłogę w sposób niekontrolowany. Dzięki temu, że jedzenie spada na ceratkę, możemy je po prostu opłukać i położyć z powrotem na stoliczek. Osobiście nie używam ceratki, ponieważ jak dla mnie czas ogarniania ceratki równa się czasowi sprzątania podłogi. A przynajmniej nic mi na co dzień nie wisi pod prysznicem (w końcu ceratka musi wyschnąć do następnego posiłku).
  • Brak ubranek
    Tak jest! :) Jeśli mamy środek lata i jest tak gorąco, że najlepiej chodzić bez ubrań - niech dziecię je na golasa. W ten sposób nie martwimy się plamami na ubrankach, a delikwenta lub delikwentkę wystarczy po posiłku wsadzić do wanienki i umyć. U mnie szczęśliwie początki BLW przypadły na lato, co oprócz świeżych warzyw i owoców, miało też ten plus, że Maja mogła jeść w samej pieluszce. Pory eksperymentów z BLW zazwyczaj ustalaliśmy tak, żeby bezpośrednio po jedzeniu dziecko miało kąpiel (stąd pierwsze posiłki BLW były raczej późnym popołudniem lub pod wieczór).

A Wy? Jakie patenty i akcesoria stosujecie, żeby ułatwić sobie BLW i zapanować nad bałaganem? Podzielcie się nimi proszę w komentarzach :)


Oceń wpis
Podziel się
  Dodaj komentarz